#Debata o przyszłość Polski

W przeciwieństwie do wielu komentatorów i komentatorek, wczorajsza debata napawa mnie optymizmem, że w Polsce mamy szansę na lepszą przyszłość. Tę przyszłość reprezentuje opanowana i merytoryczna Barbara Nowacka oraz świetnie skrojony program Zjednoczonej Lewicy – bez populizmu i obietnic nie do pokrycia.

Wczorajsza debata pokazała, że kultura debaty wzrosła w naszym kraju. Zaczęliśmy rozmawiać okazując sobie względny szacunek i wymieniając się rzeczowymi argumentami.

Rzecz jasna na scenie politycznej nadal pajacuje paru błaznów. Tak jest z Januszem Korwinem Mikke. Najpierw wygłupiał się on w granicach naszego kraju, teraz niestety kompromituje Polskę na zewnątrz.

Podobnie jest z Pawłem Kukizem. Wczoraj pokazał, że bez notatek nie orientuje się on w sytuacji społeczno-gospodarczej kraju i nie wie czym jest chociażby CIT.

Martwi mnie również cynizm Ryszarda Petru, który staje na głowie, by przekonać wyborców i wyborczynie, że jego pomysł dla bogaczy, czyli 3 x 16%, nie uderza w najuboższych, lecz sprawi, że staną się oni Rokefelerami. Problem w tym, że według wszelkich rzetelnych obliczeń okazuje się, że być może ceny spadną, tyle że więcej będzie w kieszeni banksterów, a najuboższym zwyczajne spożywcze zakupy wzrosną o 40 PLN.

Do pozytywnych zmian zaliczam większą reprezentatywność kobiet (osiągnęliśmy prawie parytet), zmianę dominującego dyskursu w sprawach relacji Państwo-Kościół i w kwestiach tzw. obyczajowych. Duża część komitetów opowiadała się bowiem za zniesieniem sponsoringu Kościoła rzymskokatolickiego z budżetu państwa, co jeszcze parę miesięcy temu uznawane było za „antyklerykalne oszołomstwo”. Doczekaliśmy się także dostrzeżenia prawa mniejszości do godnego życia. Związki partnerskie nie są już spychane na boczne tory jako temat zastępczy.

Zatrzymując się jeszcze chwile przy liderach i liderkach ugrupowań stwierdzam, że umywam ręce od Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Dla mnie to wybór między Scyllą a Charybdą. Wiemy też dobrze, że PSL swoją wiekową tradycję zawdzięcza temu, że potrafi wejść w koalicję ze wszystkimi, byle utrzymać wujków i ciocie u żłobu. Pewnie będzie tak i tym razem. Warto się już dziś przygotowywać na koalicję PSL-PiS. Wzmocnioną kilkoma posłami uciekinierami z tonącego Titanica PO. Dlatego wolę nie patrzeć na to co było, lecz na to, co nadejść może.

Dobrze wypadł Adrian Zandberg. Tyle, że jeden Zandberg wiosny ludów nie czyni. Dzień wcześniej debata u Tomasza Lisa pokazała, że poza nim działacze i działaczki Razem nie znają programu swojej partii. Być może za często się on zmienia w innych kwestiach niż sprawy podatkowo-gospodarcze.

Barbara Nowacka to natomiast liderka rzeczowa, merytoryczna, spokojna. Być może trochę za spokojna, ale nic w tym dziwnego. Traktuje bowiem poważnie los obywateli i obywatelek, los Polski, przed którym stoją dwa zagrożenia: zagrożenie prawicą, która walczy z wolnością światopoglądową i chce wzmocnienia rzymskokatolickiego szarijatu w Polsce oraz zagrożenie nieludzkim neoliberalizmem, którzy od dłuższego już czasu zabiera biednym, aby dać prezesom spółek i banksterom pieniądze na nowe BMW.

Teraz wszystko w rękach wyborców i wyborczyń. Komitetom pozostały już tylko trzy dni kampanii.
Trwa ładowanie komentarzy...